|
W Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach znalazło się pośród tłumu pielgrzymów ustronne miejsce dla 50 osób, Animatorów Ognisk AM przybyłych z różnych stron Polski. Pragnęli oni podzielić się swoimi doświadczeniami życia wiarą. Spotkanie odbyło się pod przewodnictwem Krajowego Dyrektora Apostolstwa Modlitwy, o. Tadeusza Chromika SJ oraz jego współpracowników: o. Ryszarda Machnika SJ i o. Stanisława Gronia SJ.
Bóg i Jego inicjatywa w nas
Program spotkania przewidywał spojrzenie na zadania Apostolstwa Modlitwy z punktu widzenia nauczania Kościoła. Taka refleksja pomaga nabrać dystansu do różnych spraw i prowadzi do osobistego nawrócenia; pomaga zrozumieć, że droga chrześcijanina jest drogą krzyża i dlatego w życiu duchowym należy unikać sentymentalizmu, dewocji skupionej na sobie, szukania nadzwyczajności i tego, co prowadzi do narkomanii duchowej. Trzeba wielkiego wyczulenia na ważność spraw Bożych, aby nie ośmieszać chrześcijaństwa. Trzeba trzymać się nauczania Kościoła.
We wprowadzeniu ks. Ryszard podkreślił, że człowiek nie może ofiarować Bogu swej miłości i siebie samego, jeśli wcześniej nie doświadczył, że Bóg ofiarował się jemu. Przyjęcie przez człowieka czułej miłości Stwórcy zmienia jego mentalność, uzdalnia go do przyjmowania słów Jezusa nie na poziomie wiedzy, ale na poziomie wiary, a tym samym uzdalnia go do doświadczania ich mocy. Pierwszą odpowiedzią na Bożą miłość jest adoracja, uniżenie serca przed Tym, który został z nami. Adoracja to podstawowy akt kultu Boga, to samoistny akt religijny, wyrażający spotkanie człowieka z Bogiem. Adoracja wyraża również uznanie wielkości Boga, Jego bezinteresownej miłości i naszej grzeszności. Człowiek, który odwraca się od swego grzechu i z ufnością powierza się Jezusowi, sprawia Bogu radość. Bo Bóg pierwszy zaufał człowiekowi. Należy częściej i głębiej kontemplować miłość Boga; pomaga to odwracać się od zła, które przed Jezusem musi ustępować.
Cześć oddawana Sercu Bożemu
O. Tadeusz mówił o istocie kultu Serca Jezusa i o wyrazach tego kultu, to jest o poświęceniu się, wynagrodzeniu i o adoracji kontemplacyjnej. Dla nas kult Serca Jezusa to poznawanie i przyjmowanie jako daru Boskiej Osoby, Wcielonego Syna Bożego, czyli Jezusa Chrystusa. On ukazał nam Miłość, która nas stworzyła, przelał za nas Krew, która nas odkupiła, i obdarował nas Duchem, przez którego żyjemy w Bogu. W Nim przeto raduje się nasze serce, ufamy Jego świętemu imieniu. On udaremnia zamiary narodów; wniwecz obraca zamysły ludów. Zamiar Pana trwa na wieki; zamysły Jego serca - przez pokolenia (Ps 33). Nie można zatem uczcić Serca Jezusa bez prawdziwego poddania się Jego zamiarom. Trzeba odczytać gest Jezusa w Komunii świętej, bo inaczej ona nas nie przemieni. A my przecież czcimy Serce Boże w Eucharystii. Odwzajemnianie Jego miłości to oddawanie Bogu chwały w duchu i prawdzie. Oddanie Jezusowi siebie, tego, czym jesteśmy i co czynimy, to wyraz miłości oblubieńczej. Może nie lubimy tego określenia, czując w głębi duszy, że nie stoimy na ślubnym kobiercu, ale jesteśmy zaledwie ziarenkiem w glebie i nawet nie można sprawdzić, czy ono kiełkuje; pozostaje tylko zaufanie. I to jest istota poświęcenia się Sercu Jezusa. Współczując wraz z grzesznym światem wiemy, że wszyscy jesteśmy wezwani do Chrystusowej wspólnoty miłości.
Jezus tylko raz wskazał na swoje Serce, mówiąc: Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem. Jesteśmy uczniami Serca Jezusa, dlatego zawierzmy mocy tych słów, nośmy je w naszych sercach, a cichość, pokora i serdeczne obcowanie z Bogiem staną się naszym udziałem. Prawdziwe życie miłością Chrystusa jest bowiem wynagradzaniem, oddawaniem Bogu tego, co i tak należy do Niego. Me życie to chwilka, co ciągle ucieka i ginie. By kochać Cię, Panie, tę chwilkę mam tylko, więc kocham, nim chwilka ta minie (św. Teresa z Lisieux). Jeśli miłuję Jezusa, to każda sekunda mego życia jest w Jego ręku i nie zginie, ale zostanie włączona do wiecznej chwały Boga.
Kontemplacja Serca Jezusa rozświetla i zmienia perspektywę naszego życia; jest niebiańskim zdrojem łask i tajemniczą siłą naszego apostolstwa. Siadajmy zatem jak najczęściej u stóp Jezusa i nie tylko wsłuchujmy się w Jego słowa, ale wpatrujmy się w Niego. Uczmy się ucztowania z Bogiem.
Świadek miłości miłosiernej
Głównym rysem duchowości Ojca Świętego jest zawierzenie, dzięki czemu pozwala on prowadzić się Duchowi Świętemu, a charakterystyczną cechą jego pontyfikatu jest pochylanie się nad najsłabszymi braćmi Chrystusa. Jan Paweł II uświadamia nam, że na okrucieństwo świata Bóg odpowiada miłosierdziem. Dlatego tak wielu ludzi czyniących miłosierdzie zostało wyniesionych na ołtarze.
O. Stanisław ukazał nam sylwetkę jednego z nich - bł. Jana Beyzyma SJ (1850-1912). Kapłan ten został nam postawiony jako wzór miłości miłosiernej. Papież mówił na Błoniach: Z miłości do Chrystusa poświęcił swoje życie trędowatym. Służył dniem i nocą tym, którzy byli niejako wyrzuceni poza nawias życia społecznego. (...) Dobroczynna działalność bł. Jana Beyzyma była wpisana w jego podstawową misję: Niesienie Ewangelii tym, którzy jej nie znają. Oto największy dar miłosierdzia - prowadzić ludzi do Chrystusa, pozwolić im poznać i zakosztować miłości. Proszę was zatem, módlcie się, aby w Kościele, w Polsce rodziły się coraz liczniejsze powołania misyjne. W duchu miłosierdzia nieustannie wspierajcie misjonarzy pomocą i modlitwą.
Mężny misjonarz wszedł między ludzi pokonanych przez cierpienie i beznadzieję. Kierując się miłością, stopniowo zmieniał ich życie. Zbudował szpital dla trędowatych ze środków nadesłanych głównie przez Polaków. W jednym z listów napisał: Szpital stanie za polski grosz. To, co skądinąd nadchodzi, to tylko drobiazg. W szpitalu każdy posiadał swoje łóżko i stolik, a na nim mały obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej. Ten wizerunek Maryi bardzo podobał się Malgaszom ze względu na Jej czarną, swojską twarz i blizny na policzku. Chorzy widzieli, że cierpienie nie jest obce nawet Świętej Bożej Rodzicielce. O. Jan Beyzym bardzo kochał Maryję, toteż Ona współpracowała z nim, pocieszając jego podopiecznych.
Po tej konferencji moja modlitwa za misje zmieniła się. Już mnie tak nie przeraża ogrom ludzkiego cierpienia ukazywanego w mediach. Uwierzyłam, że dla tego, kto naprawdę kocha, nic nie jest za trudne.
Codzienne ofiarowanie siebie Bogu dzisiaj
Za punkt wyjścia do omówienia Modlitwy Codziennego Ofiarowania o. Ryszard przyjął stwierdzenie, że kult Serca Jezusa i Eucharystia są dla Kościoła źródłem życia. Aktualności tego kultu nie umniejszył ani upływ czasu, ani fałszywe jego formy. Oddawanie czci Bożemu Sercu polega na wynagradzaniu, na ufności oraz na miłości: Wynagrodzenie jest częścią aktu przebaczenia, ale trzeba pamiętać, że przebaczenie jest uczestnictwem w dziele Zbawiciela, który nie ogranicza się do patrzenia wstecz, ale skierowuje nas do domu Ojca. Ufność jest duchową postawą, która łączy w sobie owoce wiary i nadziei; nadziei na to, że królestwo Boże - ukazane w Sercu Jezusa - jest urzeczywistnieniem planu Boga Ojca wobec całego stworzenia. Miłość jest prawem królestwa Bożego, kryterium Sądu Ostatecznego i podstawą wszelkich charyzmatów. W nas ma to być miłość miłosierna. Preferencja okazywana przez Boga słabym i ubogim jest dla nas wskazówką. Pełnienie miłości miłosiernej jest wyznaniem wiary w Boga Wcielonego i oddawaniem Mu czci; jest więc ewangelizowaniem równoległym do głoszenia słowa Bożego. Inspiracją społecznego i politycznego zaangażowania wierzących ma być Bóg, Stwórca i Ojciec, który przez swego Syna wciąż głosi ludziom Dobrą Nowinę o swej miłości miłosiernej. Mówiąc o ofierze, musimy pamiętać, że inicjatywa zawsze należy do Boga. To On dał nam swego Syna, w którym objawił pełnię człowieczeństwa. Ale co pozostało Jezusowi z tego człowieczeństwa, skoro przed swą męką utracił wszystko, na czym człowiekowi zależy? Pozostała Mu wewnętrzna wolność i świadomość tego, co usłyszał po chrzcie w Jordanie: To jest mój Syn Umiłowany! Dlatego na pytanie Piłata: Czy Ty jesteś Synem Bożym? odpowiedział twierdząco, ściągając na siebie wyrok śmierci. Potwierdził swoją tożsamość i pokazał, że dla człowieka istotna jest tylko wierność swojemu sumieniu. I Ojciec przywrócił Mu wszystko. Zmartwychwstanie stało się dla Boga-Człowieka wielkim Przejściem, do którego i nas zaprasza. Ustanowił Eucharystię, abyśmy byli zdolni dokonać tego przejścia. Ustanowił ją u początku Drogi krzyżowej - którą każdy musi przejść, czy tego chce, czy nie. W swoim czasie każdy usłyszy o sobie: Oto człowiek. Wtedy będzie mu się wydawać, że traci wszystko, ale jeśli przejdzie przez tę ofiarę, zachowując wewnętrzną wolność i świadomość dziecka Bożego, to zmartwychwstanie! Drogi krzyżowej nie da się przejść o własnych siłach; dlatego Pan Jezus dał nam Eucharystię, a w niej moc swojego Ducha, który może przekształcić ofiarę człowieka w Ofiarę Chrystusa.
Modlitwa Codziennego Ofiarowania jest wyrazem ludzkiej tęsknoty za komunią z Bogiem. Toteż jako cząstka Kościoła, który jest komunią z Jezusem, codziennie powierzajmy Miłości miłosiernej siebie i świat.
Gorąco dziękuję Bogu za to spotkanie! Podzieliłam się z Wami tymi fragmentami konferencji, bo uważam je za bardzo ważne dla rozwoju duchowego członków Apostolstwa Modlitwy.
|