| strona główna | AM w czynie |
|
ŚWIADECTWA wrzesień 2010 | |
|
Z wdzięcznością dla Jana Pawła IIDaj mi jeszcze jedną szansęKochany Ojcze Święty, żałuję, że nie mogłam ucałować Twoich świętych dłoni i tego, że nie spotkałam się z Tobą raz jeszcze. Kiedy widziałam Cię, dzięki mediom, z moich oczu płynęły łzy. Nie potrafię tego opisać. Wiem jednak, że miałeś dar, który siłą dobra i świętości przenikał wszystkich, którzy Cię widzieli lub słyszeli. Twoje odejście uświadomiło mi wiele prawd. Zawsze powtarzałeś, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Wierzę w to coraz mocniej.Chciałam podziękować Ci za wszystko, co zrobiłeś dla nas, Polaków, i dla mnie samej. Każda Twoja modlitwa i każde Twoje słowo to dar, który zesłał nam Pan Bóg. Chciałabym poznać wiarę dokładniej. Z każdym dniem wierzę coraz mocniej i mam nadzieję, że moje grzechy zostaną mi odpuszczone i w przyszłości trafię do Królestwa Bożego. Przed laty zagubiłam się i szłam drogą, która prowadziła w przepaść. Moje uczynki były złe. Kiedy dziś to wspominam, żałuję tego. Bardzo bym chciała przebaczyć sama sobie. Przed 9 laty dostałam dar od Boga - mogłam mieć dziecko, które żyło w moim łonie. Jednak zniszczyłam ten dar i całe moje życie. Dziś nie mogę się pogodzić z tą stratą. Modlę się za duszyczkę nienarodzonej dziecinki. Nigdy nie zobaczę jej twarzy, nie pocałuję jej, nie dotknę. Chciałabym cofnąć czas. Tak bardzo chciałabym mieć dziecko. Niestety, od tamtego czasu zaczęły się poważne problemy z moim zdrowiem. Prawie utraciłam już nadzieję, że będę kiedyś w ciąży. Proszę Cię, Ojcze Święty, pomóż mi, daj mi jeszcze jedną szansę. Mam 33 lata, mój chłopak wciąż zastanawia się nad ślubem. W moim rodzinnym domu nigdy nie działo się dobrze. Rodzice rozeszli się, kiedy byliśmy mali. Od tamtego czasu każde z nas, ja, siostra, brat, mama i tata, idzie swoją drogą. Zawsze chciałam, żebyśmy byli razem. Chciałabym. Aby wszyscy się zmienili. Kocham Cię całym sercem. Ufająca Zdumieni lekarze powtarzali, że to cudPaweł lat 32, 16 marca 2005 r. przebywając w Londynie, uległ wypadkowi. Jego stan był beznadziejny. Wezwano mnie do szpitala. Zostawiłam w Polsce trójkę małych dzieci i za pożyczone pieniądze pojechałam do Londynu trwać przy umierającym mężu. Lekarze oznajmili, że życie Pawła wisi na włosku i że nie nadaje się on do transportu. Twierdzili, że jeśli przeżyje, nigdy nie będzie chodził. Paweł się załamał.Wiedząc, że Jan Paweł II jest bardzo chory, prosiliśmy Boga, by cierpienie Świętego nie poszło na marne, by uratował Pawła. Prosiłam wszystkich ludzi napotkanych przed Mszą Świętą w kościele oraz wspólnoty modlitewne, by prosiły Jana Pawła II o życie dla Pawła. Modliłam się także z moimi dziećmi z przedszkola, gdzie pracuję. Chodziliśmy pod krzyż papieski do kościoła i błagaliśmy głośno Ojca Świętego, by pomógł Pawłowi. W jednej sekundzie wszystko się przemieniło. Paweł - podobnie jak Jan Paweł II - powiedział do Maryi: "Jestem Twój i zrób ze mną, co zechcesz". Od następnego dnia zaczął powracać do życia. Lekarze zdumieni powtarzali, że to cud. Pawła przetransportowano do Polski. Jest w domu i, co najważniejsze, chodzi, nawet po schodach. Moje dzieci z przedszkola pytają o Pawła, wiedzą i wierzą, że nasz kochany Ojciec Święty wysłuchał ich gorącej i szczerej modlitwy. Dziś z wielką radością patrzę na męża, który wstaje z łóżka, siada w fotelu, idzie do kuchni, by zrobić dzieciom coś do zjedzenia. Bogdana, Elbląg Będąc w niebie, wie jak bardzo mi pomógłJestem studentką czwartego roku Akademii Ekonomicznej w Krakowie. W czerwcu 2004 r. badania węzłów chłonnych wykazały ziarnicę złośliwą. Moi rodzice napisali list do Jana Pawła II z prośbą o modlitwę w mojej intencji. Już we wrześniu otrzymaliśmy odpowiedź od ks. arcybiskupa Dziwisza, że Ojciec Święty modli się za mnie, odprawi Mszę Świętą, poleca mnie opiece Matce Najświętszej Uzdrowienia Chorych. Do listu został dołączony różaniec.W październiku rozpoczęłam cykl chemioterapii, zakończony w lutym następnego roku. Natomiast od marca do kwietnia poddawana byłam napromieniowaniu w centrum onkologii. Duchowe wsparcie Ojca Świętego w czasie mojej choroby napełniało mnie głęboką ufnością w miłosierdzie Pana Jezusa. To ona pozwoliła mi przetrwać ciężkie chwile w wytrwałości i nadziei. To właśnie dzięki modlitwie Ojca Świętego tak dobrze zniosłam leczenie. Ostateczny pozytywny wynik badania napełnił mnie i moją rodzinę radością, której nie jestem w stanie opisać... Żałuję, że nie zdążyłam podziękować Ojcu Świętemu zaraz po zakończeniu całego leczenia. Głęboko wierzę jednak, że On będąc w niebie, wie jak bardzo mi pomógł i razem ze mną cieszy się moim szczęściem. Magdalena, Kraków Zachował siłę nawet podczas chorobyJak wszyscy zanurzyłam się w modlitwie, wzruszona słowami Ojca Świętego, głęboko odczuwałam obecność wielkiego Papieża Polaka. I jestem szczęśliwa, że mogłam Mu oddać hołd. To był silny człowiek, a siłę zachował nawet podczas choroby! Nie bał się wołać o sprawiedliwość na świecie.Pod koniec nabożeństwa udałam się na grób Papieża, do Grot Watykańskich, aby złożyć Mu hołd i pomodlić się, aby dać świadectwo temu, jak bardzo Go podziwiam i jak wielki szacunek żywię do Człowieka, który dzierżył ster Kościoła przez ponad dwadzieścia siedem lat. A jednocześnie z wielkim wzruszeniem zwróciłam się do Niego z prośbą o błogosławieństwo dla całej mojej rodziny w tym szczególnym dla mnie okresie życia. Codziennie wspominam Papieża i jestem pewna, że z wysokości nadal błogosławi moją rodzinę i otacza opieką wszystkich, którzy modlą się za Jego wstawiennictwem. Sophia Loren, aktorka | |
| ks. Stanisław Groń SJ | |