Proch w ręku Boga

01 sierpnia, 2014
Marzena Florkowska

Człowiekowi nakazano obrócić się w proch. Ale być prochem w ręku Boga Żywego to wielka kariera. (Piotr Rostworowski)

Kim był o. Piotr, że dziś, kilkanaście lat od jego śmierci, powracamy myślą do jego życia? Benedyktyn, pierwszy polski przeor odnowionego w 1939 r. klasztoru w Tyńcu, więzień za czasów PRL-u, kameduła, przeor eremów w Polsce, Włoszech i Kolumbii, przyjaciel i kierownik duchowy niezliczonej ilości osób, ceniony rekolekcjonista, zakonnik przełamujący w imię miłości wiele stereotypów. Mnich, którego życie było tak ściśle związane z historią benedyktynów i kamedułów nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Uważany przez niektórych za jedną z największych w Europie postaci życia monastycznego w XX w., przez innych podsuwany, jako przykład całkowicie niespełnionego życia, choć życia wielce barwnego przypominającego nawet scenariusz filmowy… Niedawno ukazała się, oparta na zupełnie nowych faktach i dokumentach, biografia o. Piotra Rostworowskiego mojego autorstwa Być prochem w ręku Boga. Ojciec Piotr Rostworowski (1910 – 1999).

Urodził się 12 IX 1910 r. jako jedno z pięciorga dzieci Jadwigi z domu Plater-Zyberk i Wojciecha Hilarego Rostworowskiego – działacza politycznego, senatora RP w okresie międzywojennym, jednego ze współtwórców konstytucji z 1935 r. W 1930 r. wstąpił do benedyktynów w opactwie św. Andrzeja w Zevenkerken w Belgii, tam złożył śluby wieczyste w l935 r., a dwa lata później przyjął kapłaństwo. W 1938 r. został skierowany do Polski, do prowadzonego w Rabce przez benedyktynów internatu dla chłopców, a następnie do Tyńca, gdzie starano się odnowić życie monastyczne. Benedyktyni związani byli, co prawda z tym miejscem od połowy XI w., ale usunięto ich stamtąd w 1816 r. dekretem cesarza Franciszka I. Rozpadła się wówczas wspólnota zakonników, niszczał kościół i zabudowania klasztorne, zamierał promieniujący przez tyle wieków ośrodek religijny, kulturalny i artystyczny. Dopiero działalność opata Teodora Neve OSB i o. Karola van Oosta OSB z Belgii doprowadziły, po ponad 120 latach, do odrodzenia starego klasztoru. Uroczysty powrót benedyktynów nastąpił 30 VII 1939 r. Pierwszą wspólnotę tworzyło dziewięciu zakonników, funkcję przeora sprawował Belg, o. Karol van Oost, a o. Piotr Rostworowski był jego zastępcą.

W 1951 r. został pierwszym polskim przeorem odrodzonego klasztoru tynieckiego. W tym okresie pełnił także obowiązki mistrza nowicjatu, wizytatora wszystkich klasztorów benedyktyńskich, był równocześnie przełożonym wyższym wszystkich benedyktynów w Polsce. Był spowiednikiem wielu osób świeckich, a także wspólnot zakonnych. Równocześnie miał bardzo dobry kontakt z osobami niewierzącymi i poszukującymi Boga i prowadził z nimi czasem długie dyskusje. Wiedział, że nie może ich nawracać na siłę i za wszelką cenę. Apelował tylko, by zawsze z szacunkiem podchodzili do wiary innych osób i by rozważyli, że nie ma na świecie człowieka, który byłby absolutnie pewien tego, że Boga nie ma, natomiast byli i są ludzie, którzy wiedzą, że Bóg jest. Więcej, którym udało się nawiązać z Nim osobisty kontakt i być w wielkiej przyjaźni.

Ten stosunkowo młody zakonnik odznaczał się wielką dojrzałością i w niezwykły sposób oddziaływał na ludzi. Przy nim każdy czuł się dobrze, bo każdy czuł się kimś ważnym, był dostrzeżony, dowartościowany. Wielu uważało, że bezpośredniość i łatwość nawiązywania głębokich relacji, często od pierwszego spotkania, była wyjątkowym darem o. Piotra. Pozostawał przy tym niesłychanie wierny: pomimo różnych zdarzeń, częstej zmiany miejsc, licznych obowiązków i spraw potrafił z wieloma bliskimi utrzymywać nieprzerwany kontakt aż do śmierci, przez ponad 40, a niekiedy 50 lat. Z tej m.in. racji o. Piotr, najpierw jako mnich benedyktyński, a następnie kameduła, prowadził bardzo bogatą korespondencję, zarówno urzędową, jak i prywatną (założył dziennik, w którym odnotowywał każdy napisany list, stąd wiemy, że napisał ich prawie 30 tysięcy).

Inną, charakterystyczną cechą jego mniszego życia były liczne podróże. Niektórzy twierdzili, że jego cela powinna była mieścić się raczej w samochodzie czy wagonie kolejowym, a nie za klasztornym murem. Najchętniej przemieszczał się wielką, czarną wołgą, garbusem lub fiatem 126p. Rosła, charakterystyczna sylwetka, rozwiany czarny lub biały habit i długa, siwa broda – wszystko to w zestawieniu z niewielkim pojazdem tworzyło malowniczy widok. Często korzystał też z autostopu. Opowiadał zawsze zabawne historie z tych podróży, podczas których zetknął się z różnymi ciekawymi osobami, które można spotkać tylko „w drodze”. Każde z takich spotkań wykorzystywał, by mówić o Panu Bogu. Nie moralizować, nie nawracać, ale dawać świadectwo. Docierać do tych, którzy nigdy dobrowolnie nie zdecydowaliby się na rozmowę z osobą duchowną. Z tych też powodów o. Piotr chętnie podróżował pociągiem. Przy dalekich, zwłaszcza mniej uczęszczanych trasach, było to miejsce doskonałe na pracę i skupienie. Teksty konferencji czy rekolekcji, a także niektóre tłumaczenia powstawały właśnie w wagonie kolejowym. Tym, co budziło podziw, a czasem uśmiech, był fakt, że rozkład jazdy między Warszawą a Paryżem, Frankfurtem i Neapolem znał na pamięć i bezbłędnie, co do minuty mógł zaplanować podróż w najbardziej odległy zakątek kontynentu. Owe liczne podróże ojca łączyły się z niezwykłym przestrzeganiem czasu i niespotykaną punktualnością. Swoje wizyty często zapowiadał krótkimi liścikami lub telegramami, w których co do minuty określał swoje przybycie. Pisał np.: Spodziewam się przyjechać w sobotę 18-go stycznia o godzinie 20.02. Nazajutrz o godzinie 8.28 pojadę w dalszą drogę. I co najciekawsze, zawsze dotrzymywał terminu spotkania co do minuty. Anna i Jerzy Turowiczowie opowiadali, że o. Piotr zapowiedział, iż zjawi się u nich za dwa lata, w określonym dniu i o określonej godzinie. Czekali z ciekawością, czy nie zapomni. Spóźnił się pięć minut. Jak tłumaczył, nie przypuszczał, że się tymczasem zestarzeje i że wejście na trzecie piętro zajmie mu aż tyle czasu.

W 1963 r. o. Piotr zaangażował się w pomoc małżeństwu z Czechosłowacji, co łączyło się z ułatwieniem nielegalnego przekroczenia granicy przez matkę z córką. Wyrokiem sądu został skazany na 4 lata więzienia i grzywnę. Ostatecznie w więzieniu spędził 21 miesięcy. Był to moment przełomowy w jego życiu, gdyż zaledwie miesiąc po wyjściu na wolność, do Tyńca przyjechał z Włoch przełożony bratniego zakonu kamedulskiego przeżywającego kłopoty personalne z prośbą o pomoc. Wówczas w Polsce czynne były dwa eremy: Erem Srebrnej Góry z kościołem pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny na Bielanach pod Krakowem i Erem Pięciu Braci Męczenników w Bieniszewie. Ojciec Piotr został przełożonym obydwu tych klasztorów. Miał niesamowity dar czy charyzmat gromadzenia wokół siebie naśladowców; i rzeczywiście w tamtym czasie na Bielanach i w Bieniszewie było w sumie ponad 50 zakonników; ideał życia kamedulskiego ożywił się.

W 1983 r. kapituła generalna zakonu zdecydowała, że o. Piotr zostanie przeniesiony do Włoch, do eremu w Noli koło Neapolu. Trzy lata później został przeorem oraz mistrzem nowicjatu w Eremie Matki Bożej Gromnicznej w Envigado w diecezji Medellin w Kolumbii. Abraham był rok młodszy, kiedy wyruszał w nieznane – twierdził o. Rostworowski, gdy w wieku 76 lat wyruszał na kolumbijskie szlaki. Wziął z sobą słownik polsko-hiszpański z zamiarem nauczenia się nowego języka. Śmiał się, że musi uczyć się hiszpańskiego w klasztorze, w którym się milczy i dodawał, że najbardziej zazdrości wszystkim małym dzieciom, które tak dobrze mówią w tym języku. Ten okres podsumował, jako najbardziej zabiegany: pracował, uczył się języka, był przełożonym klasztoru i mistrzem nowicjatu. W Ameryce Łacińskiej kandydatów do zakonu nie brakowało. Z czasem zrodziła się konieczność założenia nowego eremu, niedaleko od miasteczka Sonson na wysokości około 2000 metrów n.p.m., i o. Piotr podjął się tego zadania. W obcym kraju, w zupełnie odmiennej kulturze, miał sprostać wielorakim zadaniom – nie tylko nawracać ludzi do Pana Boga i rozwijać życie kontemplacyjne, ale być równocześnie budowlańcem, hodowcą, rolnikiem, zarządcą i ekonomem. On – mnich eremita, człowiek 80-letni, Polak. Na koniec postanowił założyć Erem Świętego Krzyża w Santa Rosa de Osos, który istnieje do dzisiaj.

W 1992 r. o. Piotr powrócił do Europy, do Eremu Świętego Hieronima w Pascelupo we Włoszech. Za zgodą przełożonych, po 26 latach pełnienia funkcji przeora w różnych pustelniach kamedulskich, w 1994 r. podjął samotne życie rekluza. Niestety, po 10 miesiącach jego stan zdrowia tak się pogorszył (miał wówczas 84 lata), że musiał zrezygnować z życia w całkowitej samotności. Wielu współbraci pytało o. Piotra o przeżycia duchowe z tamtego czasu, a on odpowiadał, że brak mu słów i określeń na wyrażenie niezwykłych, wewnętrznych doznań i uniesień, jakich doświadczał podczas miesięcy oddanych wyłącznie Panu Bogu.

Ojciec Piotr Rostworowski zmarł 30 IV 1999 r. Jan Paweł II przysłał telegram z kondolencjami dla wszystkich przyjaciół o. Piotra. Napisał w nim m.in.: Był zawsze bliski mojemu sercu. Znałem go jako człowieka Bożego, który radykalizm ewangeliczny potrafił łączyć z wielką dobrocią, szlacheckie pochodzenie i gruntowne wykształcenie z prostotą, która zjednywała mu życzliwość wielu ludzi. Niósł im zawsze duchowe wsparcie i pozostawił w ich sercach ślad głębokiej duchowości.

Jeśli zgodnie prosić będą – 6 IX 2026

Jeśli zgodnie prosić będą – 6 IX 2026

23. Niedziela zwykła;
Ewangelia według św. Mateusza 18, 15-20

Pan Jezus zaprasza swoich uczniów do prawidłowego zachowania wobec brata w wierze, który zgrzeszy przeciw drugiemu bratu. Jezus zachęca, by pójść do niego i upomnieć go w cztery oczy.

Modlitwa i Służba – wrzesień 2026 (157)

Modlitwa i Służba – wrzesień 2026 (157)

Oddajemy w Wasze ręce wrześniowy numer „Modlitwy i Służby”, który w sposób szczególny zaprasza nas do odkrywania głębi Kościoła oraz piękna Bożego Serca działającego w historii i codzienności.

Aby wszyscy mieli żywność

Aby wszyscy mieli żywność

Panie stworzenia,
dałeś nam żyzną ziemię, a wraz z nią chleb powszedni,
jako znak swojej miłości i opatrzności.

Informacja dla Animatorów Apostolstwa Modlitwy

Informacja dla Animatorów Apostolstwa Modlitwy

Spotkanie formacyjne odbędzie się w dniach: od 25 do 28 września 2025 roku w Częstochowie, w Centrum Duchowości Księży Jezuitów pw. św. Ignacego Loyoli, przy ul. św. Kingi 74/84.

O wartość sportu

O wartość sportu

Panie życia,
dziękujemy Ci za dar sportu,
za tych, którzy chwalą Boga poprzez ćwiczenia fizyczne,
za przyjaźnie zawarte na boisku
i radość z gry w drużynie.

Kościół narzędziem jedności

Kościół narzędziem jedności

Sobór Watykański II – którego dokumentom poświęcamy nasze katechezy – pragnąc opisać Kościół, zadbał przede wszystkim o wyjaśnienie, skąd czerpie on swój początek. Aby to uczynić, w Konstytucji dogmatycznej Lumen gentium, zatwierdzonej 21 listopada 1964 roku, posłużył się terminem „misterium”, zaczerpniętym z Listów św. Pawła.

Polskie pieśni o Najświętszym Sercu Jezusa

Polskie pieśni o Najświętszym Sercu Jezusa

Kult Najświętszego Serca Jezusa rozwinął się w Polsce szerzej i głębiej w wieku XVII, szczególnie dzięki jezuickim teologom i kaznodziejom, którzy czuli się duchowymi spadkobiercami św. Klaudiusza de la Colombière SJ, apostoła kultu Serca Jezusowego.

Nowy Dyrektor Apostolstwa Modlitwy w Polsce

Nowy Dyrektor Apostolstwa Modlitwy w Polsce

Drodzy Członkowie i Sympatycy Papieskiej Światowej Sieci Modlitwy (Apostolstwa Modlitwy), z radością przekazujemy wiadomość, że podczas 405. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski, które obradowało w Łomży w dniach 8-10 czerwca 2026 roku, biskupi zatwierdzili o. Mariusza Balceraka SJ na stanowisko Dyrektora Krajowego Fundacji Światowej Sieci Modlitwy Papieża (Apostolstwa Modlitwy) w Polsce na pierwszą trzyletnią kadencję.

O ewangelizację w miastach

O ewangelizację w miastach

Panie Jezu, Dobry Pasterzu,
chodzisz po naszych ulicach i placach,
wchodzisz do wysokich budynków i skromnych dzielnic,

Leon XIV w Hiszpanii

Leon XIV w Hiszpanii

Od 6 do 12 czerwca 2026 roku Papież przebywał w Hiszpanii, gdzie odwiedził Madryt, Barcelonę oraz Wyspy Kanaryjskie, poświęcił wieżę na Bazylice Gaudiego, wygłosił przemowę w parlamencie.