Wśród aborygenów w buszu

29 października, 2023
ks. Jarosław Mikuczewski SJ

Z pewnością jest wiele sposobów, aby wytłumaczyć, jak pamiątkowe obrazki ze św.  Janem Pawłem II w objęciach Matki Boskiej Częstochowskiej tam się znalazły. Może to zwykły zbieg okoliczności, może niebiańska ingerencja, a może staranne połączenie obu.

Kiedy mały, jednosilnikowy samolot ląduje w środku północnoaustralijskiego buszu, pierwsza rzecz, jaka wita przybysza, to intensywny kolor ziemi. Czerwony wiatr, jak miejscowi nazywają unoszący się pył, trwale przylega do skóry i ubrania. Po pewnym czasie nabierzesz koloru tej ziemi – zapewnia minie o. Leo, który przyjechał odebrać mnie z lotniska. Jego terenowa toyota ostatni raz była biała, gdy przed paroma latami opuszczała salon samochodowy w oddalonym o dwanaście godzin jazdy mieście Darwin.

Leo jest misjonarzem pracującym od ponad dwudziestu lat wśród aborygenów. Rodowity Australijczyk, o korzeniach, jak sam przyznaje, irlandzko-niemieckich. Nie wyklucza, że może w nim krążyć odrobina polskiej krwi. Przywitał mnie smażoną kiełbasą oraz kapustą. Może faktycznie polskość w nim krąży. Przez najbliższe dwa miesiące mała plebania w wiosce Wadeye będzie moim domem. Za kilka dni sędziwy już misjonarz poleci na długo wyczekiwany urlop, a ja będę go zastępował. Ilość spraw, które planuje załatwić, wzbudza we mnie podejrzenie, czy aby na pewno chce wrócić. Oczywiście, gdy żegnam go wsiadającego do samolotu, zapewnia, że niedługo się spotkamy i że będziemy w kontakcie. Wierzę mu na słowo. Perspektywa bycia jedynym kapłanem w tej części australijskiego buszu tylko przez moment napełnia mnie dumą. Zaraz przychodzi otrzeźwienie. Blisko trzytysięczna wspólnota, nie licząc kilku oddalonych osad, posługująca się siedmioma różnymi językami, z całym bagażem plemiennych problemów i animozji spoczywa teraz na moich nieprzygotowanych barkach.

Przyjeżdżając do Australii, na ostatni etap jezuickiej formacji zwany trzecią probacją, wiedziałem, że czekać mnie będzie kilkutygodniowe, duszpasterskie wyzwanie. Jednakże egzotyczność buszmeńskiej parafii wydawała się wykraczać poza standardowe ramy. Już pierwszej niedzieli, w wiosce Pulampa, oddalonej o około dwie godziny drogi od Wadeye dowiaduję się, że miejscowa wspólnota od prawie trzech lat czeka, aby ich dzieci przystąpiły do Pierwszej Komunii. Wpierw pandemia, potem przedłużająca się pora deszczowa skutecznie uniemożliwiały organizację tej uroczystości. Eucharystię sprawuję pod skromnym, metalowym zadaszeniem, pierwszy raz od blisko trzydziestu sześciu miesięcy. Miejscowa katechetka, wysoka, szczupła, starsza aborygenka, przez cały ten okres gromadziła ludzi na wspólnej niedzielnej modlitwie różańcowej, czekając na moment, gdy w końcu przyjedzie ksiądz. Zniecierpliwionej gromadce lokalnych urwisów obiecywała, że już niedługo przyjmą Łaka-nini (w języku Murinpata Syna Bożego) do ich serca.

Ustaliliśmy, że długo wyczekiwana chwila nastąpi w uroczystość Bożego Ciała. Trudno o lepszy moment na Pierwszą Komunię. Mieliśmy przed sobą jeszcze cztery niedziele, by ostatecznie przygotować dzieci do sakramentu. Miejscowi wyraźnie przeżywali zbliżającą się uroczystość. To będzie święto całej wioski – zapewniał mnie starszy mężczyzna o długich białych włosach i bujnej brodzie. Dodawał, że dzieci będą tradycyjnie wymalowane i że mnie również przysługuje konkretny wzorek z czerwonej glinki naniesiony na twarz. Pewnie należało ustalić całość celebracji z o. Leo, ale w wiosce zasięg telefonii komórkowej mizerny, a gdy jest, to nagrany głos sędziwego misjonarza informuje radośnie, że go nie ma i że odpoczywa. Jak mało kto zasłużył na chwilę wytchnienia. Przypominam sobie, co powiedział mi przed wyjazdem: że teraz ja będę proboszczem w buszu i mogę śmiało robić to, co uważam za właściwe. Może śmiałości nie miałem zbyt wiele, ale przekonanie, że Pierwsza Komunia dla blisko dwudziestu aborygeńskich dzieciaczków musi być, było obecne. Na dzień przed ustaloną datą, uroczystością Bożego Ciała, dostałem informację, że część dzieci nie będzie mogła dojechać z odległych wiosek, gdyż zepsuł się samochód. Cóż robić, siła wyższa. Przenieśliśmy nasze świętowanie na kolejny tydzień ufając, że do tego czasu pojazd zostanie naprawiony. Tak też się stało. Wczesnym rankiem, w niedzielę, gdy byłem już w połowie drogi do wioski Pulampa, uświadomiłem sobie, że nie mam żadnego pierwszokomunijnego podarunku. W idealnym świecie każde z dzieci powinno dostać egzemplarz Pisma Świętego wraz z ładnie oprawionym dyplomem, na którym Jezus wręcza klęczącej gromadce Komunię Świętą. Cóż, idealny świat jest gdzieś indziej, a tu jest środek północnoaustralijskiego buszu i ciężko o dobrze zaopatrzony sklep z dewocjonaliami.

Pod metalowym zadaszeniem czekała już cała wspólnota. Grupa pierwszokomunijnych dzieci ruszyła w pochodzie przez wioskę. To było coś fantastycznego. Śpiew, taniec, szczególna celebracja. Nawet wioskowym psom udzieliła się ta atmosfera i w zwartej grupie podążały za kolorowo wymalowaną procesją. Bez wątpienia to był ten dzień, w którym Łaka-nini przyszedł do ich serc. Starsza aborygenka zaczepiła mnie przed rozpoczęciem Mszy Świętej. Mam pytanie do ojca – pośpiesznie wyszeptała. Przeczuwając, o co może chodzić, chciałem już powiedzieć, że niestety, z przyczyn niezależnych, dyplomów ani książeczek nie będzie. Może za rok. Okazało się jednak, że sprawa była inna. W kopercie, którą trzymała, były obrazki, które chciała wręczyć dzieciom jako pamiątki Pierwszej Komunii. Twierdziła, że nie do końca wie, skąd są i woli się upewnić, czy są one właściwe. Koperta leżała od dłuższego czasu w szkolnym gabinecie. Szybko zerknąłem na grafikę. Przedstawiała św. Jana Pawła II wtulonego w objęcia Matki Boskiej Częstochowskiej. Przypadek? Nie można tego wykluczyć. A może podrzucił je sędziwy misjonarz o. Leo, wiedząc, że pewnie dotrę do tej wioski? Włożyłem obrazki do koperty zapewniając, że będzie to wspaniała pamiątka, zwłaszcza, że pochodzę z tego samego kraju co święty papież. Faktycznie, dzieci ucieszyły się z podarunku. Dobrze się czułem z myślą, że skoro wierzymy w świętych obcowanie, to australijski busz nie stanowi przeszkód, by doświadczyć nieoczekiwanej niebiańskiej ingerencji. A na pamiątkę masz tu obrazeczek – mówiłem, wręczając kolorowy kartonik świątecznie wymalowanej grupie pierwszokomunijnych dzieci. Został jeden. Zatrzymałem go dla siebie. Dla mnie również była to Pierwsza Komunia święta. W buszu, w prostocie, w radości ze św. Janem Pawłem II oraz Matką Boską Częstochowską.

Jeśli zgodnie prosić będą – 6 IX 2026

Jeśli zgodnie prosić będą – 6 IX 2026

23. Niedziela zwykła;
Ewangelia według św. Mateusza 18, 15-20

Pan Jezus zaprasza swoich uczniów do prawidłowego zachowania wobec brata w wierze, który zgrzeszy przeciw drugiemu bratu. Jezus zachęca, by pójść do niego i upomnieć go w cztery oczy.

Modlitwa i Służba – wrzesień 2026 (157)

Modlitwa i Służba – wrzesień 2026 (157)

Oddajemy w Wasze ręce wrześniowy numer „Modlitwy i Służby”, który w sposób szczególny zaprasza nas do odkrywania głębi Kościoła oraz piękna Bożego Serca działającego w historii i codzienności.

Aby wszyscy mieli żywność

Aby wszyscy mieli żywność

Panie stworzenia,
dałeś nam żyzną ziemię, a wraz z nią chleb powszedni,
jako znak swojej miłości i opatrzności.

Informacja dla Animatorów Apostolstwa Modlitwy

Informacja dla Animatorów Apostolstwa Modlitwy

Spotkanie formacyjne odbędzie się w dniach: od 25 do 28 września 2025 roku w Częstochowie, w Centrum Duchowości Księży Jezuitów pw. św. Ignacego Loyoli, przy ul. św. Kingi 74/84.

O wartość sportu

O wartość sportu

Panie życia,
dziękujemy Ci za dar sportu,
za tych, którzy chwalą Boga poprzez ćwiczenia fizyczne,
za przyjaźnie zawarte na boisku
i radość z gry w drużynie.

Kościół narzędziem jedności

Kościół narzędziem jedności

Sobór Watykański II – którego dokumentom poświęcamy nasze katechezy – pragnąc opisać Kościół, zadbał przede wszystkim o wyjaśnienie, skąd czerpie on swój początek. Aby to uczynić, w Konstytucji dogmatycznej Lumen gentium, zatwierdzonej 21 listopada 1964 roku, posłużył się terminem „misterium”, zaczerpniętym z Listów św. Pawła.

Polskie pieśni o Najświętszym Sercu Jezusa

Polskie pieśni o Najświętszym Sercu Jezusa

Kult Najświętszego Serca Jezusa rozwinął się w Polsce szerzej i głębiej w wieku XVII, szczególnie dzięki jezuickim teologom i kaznodziejom, którzy czuli się duchowymi spadkobiercami św. Klaudiusza de la Colombière SJ, apostoła kultu Serca Jezusowego.

Nowy Dyrektor Apostolstwa Modlitwy w Polsce

Nowy Dyrektor Apostolstwa Modlitwy w Polsce

Drodzy Członkowie i Sympatycy Papieskiej Światowej Sieci Modlitwy (Apostolstwa Modlitwy), z radością przekazujemy wiadomość, że podczas 405. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski, które obradowało w Łomży w dniach 8-10 czerwca 2026 roku, biskupi zatwierdzili o. Mariusza Balceraka SJ na stanowisko Dyrektora Krajowego Fundacji Światowej Sieci Modlitwy Papieża (Apostolstwa Modlitwy) w Polsce na pierwszą trzyletnią kadencję.

O ewangelizację w miastach

O ewangelizację w miastach

Panie Jezu, Dobry Pasterzu,
chodzisz po naszych ulicach i placach,
wchodzisz do wysokich budynków i skromnych dzielnic,

Leon XIV w Hiszpanii

Leon XIV w Hiszpanii

Od 6 do 12 czerwca 2026 roku Papież przebywał w Hiszpanii, gdzie odwiedził Madryt, Barcelonę oraz Wyspy Kanaryjskie, poświęcił wieżę na Bazylice Gaudiego, wygłosił przemowę w parlamencie.