Mając 28 lat, ciężko zachorowałam. Miałam wysoką temperaturę. Lekarze nie potrafili zdiagnozować choroby, dawali lekarstwa na „chybił trafił”. Nic nie pomagało. Moja mama zaś modliła się (odprawiała nowennę) o moje zdrowie za wstawiennictwem S.B. Rozalii Celakówny.
I nagle zostałam odesłana do innego szpitala. Tam postawiono prawidłową diagnozę i zostałam wyleczona.












