Zimny wiatr pędził po ulicy strzępy śmieci. Śnieg stopniał, odsłaniając tu i ówdzie nieczystości, i maszerujący do szkoły Ernest mimo woli przypomniał sobie, jak kilka dni temu Cyprian, chcąc przypodobać się największemu w klasie łobuzowi Kacprowi niby dla zabawy wyrzucił papierek po gumie do żucia na chodnik. Smutne było to, że zły przykład dzieciom często dawali sami dorośli.








