Na początku maja zazieleniły się już wszystkie drzewa i nawet te, które do niedawna miały całkiem bezlistne gałęzie, wypuściły wreszcie pąki. Michał miał wrażenie, że roślinność wprost rośnie w oczach. Brzozy oraz kwitnące kasztanowce niemal całkowicie przesłoniły widok za oknem. Jak co roku fasada położonej naprzeciwko kamienicy i znajdujący się dalej zabytkowy kościół skryły się za zasłoną zieleni; stąd, z pracowni matematycznej, będzie je można dostrzec dopiero w listopadzie.








